Follow Me

Close

Jesli jeszcze nie wiecie, to do naszej rodziny dolaczyla sliczna Lady 🙂 Zakochalam sie w niej od pierwszego wejrzenia, gdy zobaczylam jej zdjecie na stronie internetowej dla pieskow poszukujacych nowych rodzicow.

Przybyla do nas z poludnia Wloch.

Oto jak wygladala:

 

image

 

Teraz juz sporo podrosla i okazalo sie, ze tak jak jej “mama” 😉 kocha warzywa i owoce. Moj poprzedni pies wiele lat temu tez kochal jablka i dzielilam sie z nia od czasu do czasu, ale nie wiedzialam wtedy (kilkanascie lat temu), ze moze to byc staly skladnik psiej diety. Wtedy myslalam, ze psy powinny jesc tylko mieso. A jeszcze lepiej gotowe psie jedzenie w puszkach i sucha karme, bo producent zadbal o to, zeby znalazly sie tam wszystkie mineraly, witaminy, kwasy tluszczowe itd., ktorych pies potrzebuje.

Dzisiaj mamy na szczescie Internet i latwy dostep do informacji, zeby wiedziec:

1. Gotowe karmy dla psow w wiekszosci stanowia odpady z zakladow miesnych i chemiczne dodatki, bardzo niekorzystne dla zdrowia psiny. Oczywiscie nie wszystkie.

2. Pies jest wszystkozerca. Potrzebuje i bardzo lubi owoce, warzywa, orzechy, nasiona, zielenine, kasze itd. Oczywiscie nie moze jesc wszystkiego, wiec trzeba sie doksztalcic w temacie, zeby nie zaszkodzic naszemu pupilowi. Wiec ja nie daje Lady niczego, czego nie jestem pewna i nie sprawdzilam wielokrotnie w roznych zrodlach, czy psy napewno moga to jesc.

Lady kocha owoce i warzywa. Dzisiaj na przyklad, juz po swoim sniadanku, zjadla z wielkim apetytem banana. Zdjecia sa rozmyte, bo jadla go tak szybko! 🙂

 

image

 

Daj mi tego banana!!!!

image

 

Om nom nom

 

image

 

To juz koniec??? 🙁

To nie koniec zdjec Lady i jej przekasek!

Milego dnia!!!!

 

 

 

Dawno, dawno temu żyła sobie Królowa Śniegu. Lubiła zimno i jadła wyłącznie surowe jedzenie, dzięki temu była wiecznie zdrowa, piękna i młoda…

Tak naprawdę nie jest to bajka, bo ową „Królową” była Aleksandra Zajączek, zwaną również Lodową Damą. Urodzona w 1754 roku, poślubiła polskiego namiestnika Królestwa Polskiego i generała armii napoleońskiej Józefa Zajączka. W bardzo młodym wieku tańczyła na dworze hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Olgińskiego, a wieku 15 lat została primadonną w baletu dworskiego. Zasłynęła w całej Europie nie tylko dzięki swemu urokowi, urodzie i charyzmie, ale też nieprzemijającej młodości. W wieku 90 wszyscy dawali jej nie więcej niż 50 lat! W wieku 82 lat Balzak dawał jej najwyżej 35.  Gdy miała 70 lat pojedynkowali się o nią 30 -latkowie, jeden nawet  stracił życie.

zajaczkowa[1]

Generałowa w wieku 70 lat.

Czy Aleksandra odziedziczyła niesamowite geny? Być może, niemniej jednak ciężko pracowała całe życie na swoją urodę. Większość publikacji na jej temat skupia się na jej zamiłowaniu do zimna. Pierwsza dama Królestwa Polskiego spała zawsze przy otwartym oknie, nawet zimą przy siarczystych mrozach. Latem kazała sobie umieszczać balie wypełnione lodem pod łóżkiem i zmieniała łóżka kilkakrotnie w ciągu nocy, aby zanurzyć się w chłodnej pościeli.

ice-formations

Rankiem nie przychodził koniec tych tortur, bowiem brała kąpiel w lodowatej wodzie, po czym udawała się biegać boso po łąkach lub jeździć konno, a później nacierała ciało lodem i woskiem.

ice-close-up

Zimno było jej sprzymierzeńcem i obecna nauka – krioterapia potwierdza dobroczynne działanie zimna na nasz organizm. Nauka tak naprawdę uczy się tego, co natura już dawno temu wymyśliła.

ice-bed

Z takiego łoża Lodowa Dama byłaby bardzo zadowolona!

1560738_10152175490176772_477266343_n

Przygotowania do snu w Pałacu Namiestnikowskim 😉

ALE!!! Mimo iż wymieniana jest dieta generałowej, nikt w mediach się w to nie zagłębia. Otóż Aleksandra była WITARIANKĄ! Jadła surowe warzywa i owoce, a jeśli już były ugotowane, to spożywała je tylko na zimno.

fruit-13

Cóż za niespodzianka! 😉  Surowe, żywe jedzenie, w takiej postaci jak stworzyła je Natura są dla nas idealne. Dostarcza kompleksu witamin, minerałów, enzymów i niezbędnych kwasów tłuszczowych (oraz setki, tysiące składników, które naukowcy dopiero zaczynają odkrywać) dla osiągnięcia i utrzymania wspaniałego zdrowia.

fruits-3_l

Zwierzęta w naturze nie gotują swojego pożywienia i nie starzeją się tak jak ludzie. Zachowują sprawność i wigor do ostatnich chwil. Nie siwieje im sierść, nie mają artretyzmu, cukrzycy, ani zawałów serca. Natura nie chce, żebyśmy chorowali, a około 70 trylionów (70.000.000.000.000) komórek naszego ciała od momentu narodzin do śmierci pracuje na to, abyśmy mogli cieszyć się życiem na najwyższym jego poziomie! Gdybyśmy potrzebowali gotowanego jedzenia, rodzilibyśmy sie z kuchenką i garnkiem w ręku.
Każdy witarianin potwierdzi, że po przejściu na ten tryb życia poczuł się o wiele lepiej, wyzdrowiał  i odmłodniał zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Wszyscy znamy współczesne przykłady surojadków, o których czas zapomniał:

tonya-zavasta

Tonya Zavasta, 54 lata

Annette-Larkins

Anette Larkins, w wieku 71 lat

 

brian_annmarie_clement

Dr Brian Clement, około 70 lat

Dr.-Robert-Young

Dr Robert O. Young, 64 lata

Jestem bardzo ciekawa skąd generałowa Zajączkowa czerpała swoje informacje, bo na pewno nie były one bardzo powszechne w XVIII wieku. Wyobrażacie sobie bycie witarianinem w tych czasach? A myślimy, że obecnie jesteśmy w mniejszości! Tak, ona była żoną namiestnika mieszkała w Pałacu Namiestnikowskim, obecnie Prezydenckim, miała służbę i dni mijały jej beztrosko na hasaniu konno po polach i balach na europejskich salonach. Nie miała szefów, nie stała w korku ani nie spłacała kredytu we frankach. Ale kto by tak chciał się poświęcać? Szczególnie, że mogła opływać w luksusy, a ludzie na pewno patrzyli na nią jak na dziwaczkę.

palac namiest

Pałac Namiestnikowski, obecnie Prezydencki.

My żyjemy w erze informacji, mamy je na wyciągnięcie ręki, szczególnie Internet pozwala nam dotarcie do każdego praktycznie zagadnienia, możemy sami szerzyć informacje za pomocą rozmów z przyjaciółmi, książek, blogów i filmików na youtube całemu światu, a przede wszystkim własnym przykładem. Bądź zmianą, którą chcesz widzieć we wszechświecie, jak mówił Ghandi.
Lodowa Dama zmarła podobno w wieku 9o lat. Została pochowana w kościele o. Kapucynów w Warszawie przy ulicy Miodowej i  można tam znaleźć tablicę upamiętniającą jej życie.

tablica_aleksandra_zajc485czkowa_koc59bcic3b3c582_kapucync3b3w_05

nnn

 

Spędzam moje urodziny w moim nowym ulubionym wloskim miescie – Florencji lub Florce, jak kto woli 🙂 Bylam tu kiedys tylko przelotem, a teraz mam szczescie spedzic kilka dni ze wzgledu na sprawy sluzbowe. Zakochalam sie dopiero za drugim razem, musze sie przyznac, ale dlatego, ze jej dobrze nie widzialam. Florencja jest mala, ale zaskakuje koncentracja arcydziel. Jesli planujecie kiedys byc we Wloszech, to odpuscie sobie Mediolan (a dlaczego opisalam tu) i jedzcie koniecznie do Florki!

Na wyglodnialych wegan i witarian czekaja smoothie – bary oraz wspaniala restauracja DOLCE VEGAN, przy via San Gallo 92, czyli ulicy swietego koguta, zeby bylo smieszniej 😀 ,ale tylko doslownie.  Sadzac po recenzjach na www.happycow.net (stronie ktora jest przewodnikiem po restauracjach weganskich na calym swiecie), robia tam swietne pasty, gnocchi i inne typowe dania wloskie. Ale ja ich nie probowalam, bo ta restauracja ma spory wybor dan WITARIANSKICH!!!!

Nie zrobilam fajnych zdjec, bo jest tam slabe swiatlo i nie wyszly dobrze. Jednak zainspirowana ich daniami, niedlugo je odtworze, podam przepis  i zamieszcze zdjecia. Powiem tylko, ze jadlam po raz pierwszy raw burgera, oprocz tego mus pomaranczowy i karobowy , a dzis wyprobuje surowe spaghetti i cous cous. Niebawem nowe przepisy!!!!

Tymczasem obejrzyjcie sobie kilka fotek z cudownie magicznej Florencji:

42876125_431d32fc28

Zapiera dech w piersiach

uffizi-gallery-florence

Ponte Vecchio in Florence, Italy

Ponte Vecchio, czyli doslownie stary most, ale po polsku sie tlumaczy Most Zlotnikow, ze wzgledu na znajdujace sie tam sklepiki jubilerskie. Nie bede wam mowic, co wczesniej tam robili, lepiej nie wiedziec! Obowiazkowy punkt programu zwiedzania 🙂

david-von-michelangelo

Rzezba Dawida, arcydzielo renesansu autorstwa Michala Aniola posiada idealne proporcje, chociaz niektorzy twierdza, ze oprocz jednego szczegolu 😉 nie bede sie z tym klocic 😉

basilica-di-san-lorenzo-33

Bazylika san Lorenzo, czyli Swietego Wawrzynca. Ktorz by pomyslal, ze Lorenzo to Wawrzyniec. Odbywaja sie tam tez polskie msze.

florence-dome

Duomo

la-nascita-di-venere-botticelli

Narodziny Wenus, autorstwa Botticcellego, mozna ogladac w galerii uffizi.

To tylko kilka z mnostwa pieknych zakatkow Florencji, zostawiam was z niedosytem, zeby zachecic do podrozy! Rowniez kulinarnej 🙂

Kilka dni mnie nie było, bo włóczyłam się po ulicach Wiednia, obżerałam się w tamtejszych restauracjach wegańskich, słuchałam koncertów Mozarta i nie miałam jak napisać wpisu. Zdaję wam za to relację niniejszym, z tego co was najbardziej interesuje zapewne, czyli z wegańskiego jedzonka. Wiedeń oferuje kilka restauracji wegańskich i wegetariańskich. Niektóre są zamknięte w niedzielę (np. Nice Rice), więc radzę sprawdzić informację na stronie, a jeśli nie możecie przebrnąć przez język niemiecki, a angielskiego nie ma, to polecam zadzwonić. Niektóre restauracje są na tyle oblegane, że trzeba zarezerwować stolik.

IMG_5820yes

W drodze do Wiednia były boskie widoki!

Wiedeń znajduje się w czołówce najlepszych miast do życia w wielu światowych rankingach, a ja chciałam sprawdzić, jak się tam żyje weganom i witarianom 🙂

IMG_5901ayes

🙂

IMG_5846yes

Zziębnięta myślę, że zaraz sobie coś zjem w Nice Rice, który znajduje się w tym podwórku, za moimi plecami. Niestety zamknięty w niedzielę.

IMG_5914yes

Kolejną restauracją była Vollwertrestaurant Lebenbauer, uff.. trudna nazwa, ale za to bardzo elegancka, obsługa przemiła wraz z właścicielem na czele, a jedzenie bardzo wyszukane i eksluzywne.

IMG_5916yes

Przystawka, czyż nie piękna? Do tego bardzo dobra.

Była też pyszna zupa selerowa, ale dopiero oglądając zdjęcia zobaczyłam, że wystaje z niej mój długi włos! Ups… 😉 Dlatego nie będę wklejać zdjęcia 😀

IMG_5918yes

Danie główne.  To fioletowe to ziemniaki, a kulki to kasztany. Pierwsza klasa.

Tak naprawdę, to zamówiłam tylko przystawkę i zupę, ale okazało się, że jest to pakiet i trzecie danie było dla mnie niespodzianką.

IMG_5919yes

Podjadałam też z tego talerza  i wymieniałam się z nim 🙂

IMG_5922yes

Deser z kaszy jaglane i nerkowców mnie dobił. Po takim ogromnym obiedzie nie byłam już głodna do końca dnia.

W tej restauracji nie było już oczywiście miejsc na sylwetrową kolację, wszystko dawno zarezerwowane.
Mimo że wszystko było pyszne i bardzo wyszukane, to obiecałam sobie, że następnego dnia będzie już surowe, bo dosyć ciężko było mi strawić taką gotowaną mieszankę.

Następnego dnia była dobra okazja, żeby wpaść do wegańskiej restauracji Vegetasia, która ma kuchnię wietnamską. Najlepiej ją odwiedzić przy okazji odwiedzania muzeum Belvedere, bo znajduje się tuż obok.

IMG_5980yes

Wielkim plusem jest bufet w stylu: all you can eat, czyli jedz ile chcesz. Jest to świetna forma dla nas witarian, bo nie musimy się martwić, że przyniosą nam sałatkę wielkości przystawki składającą się z dwóch liści sałaty i połowy pomidora 😉

IMG_5984yes

Po prawej stronie bardzo dobra sałatka z mango, inne sałatki na surowo z dodatkiem np. ciecierzycy oraz najróżniejsze dania wegańskie.

IMG_5986yes

Było w czym wybierać, ale ja się skupiłam na sałatkach, bo i tak nie jem smażonego.

IMG_5981yes

Bardzo prosta, przyjemna aranżacja

IMG_5987yes

Nie mogło zabraknąć Buddhy 🙂

IMG_5988yes

Było sporo ludzi i spora rotacja ze względu na możliwość szybkiego obiadu.

IMG_5996yes

Szczęśliwego nowego roku!

Austriacy wpadli na świetny pomysł i sprzedawali gorący poncz zamiast w plastikowych czy tekturowych kubeczkach, w ceramicznych! Nie tylko powstało dzięki temu o wiele mniej śmieci, bo za taki kubeczek trzeba było zapłacić kaucję 2,5 euro i potem używać przez całą noc. Więc każdy trzymał swój kubek i na przestrzeni całego centrum można było sobie zamówić dodatkową porcję wybranego ponczu do własnego kubka! Oczywiście można było go sobie zabrać do domu, pomyślcie dodatkowy zarobek dla nich, naprawdę inteligentni ci austriacy. Na szczęście był też kinder poncz, czyli bezalkoholowy, który smakował po prostu jak gorący sok z jabłek antonówek z cynamonem 😀 Inaczej bym bardzo zmarzła, stojąc kilka godzin na mrozie.

Kolejną restauracją, którą chciałam odwiedzić była Wrenkh Wiener Kochsalon, ale była wiecznie zamknięta, wiec naprawdę radzę wcześniej dzwonić.

Spacerując po ulicach Wiednia wpadły mi w oko inne ciekawe rzeczy:

IMG_5842yes

IMG_5893yes

Sylwia Malixedda, czekam aż Ty taki warsztat otworzysz!

IMG_5892yes

Oraz nie związane zupełnie z niczym powyżej, ale bardzo mnie zachwyciła ta sukienka:

IMG_5867yes

Bardzo polecam, warto odwiedzić to miasto, nie będziecie rozczarowani.

Dziś odwiedzam słowackich sąsiadów! W zasadzie nie moich, bo obecnie nie dzielę z nimi granicy, ale w sercu zawsze nimi pozostaną.  Można się tu poczuć jak w Polsce, bo fizjonomia ludzi jest bardzo podobna, rysy twarzy jak w Polsce, postura także (miło zobaczyć w końcu wysokich ludzi 😉 ), styl ubierania i język prawie tak śmieszny jak czeski.

Jestem tu tylko na kilka godzin, ale w pierwszym lepszym sklepie udało mi się zrobić małe zakupy witariańskie.

foto (19)yes

foto (18)yes

Takiego gomasio z lnem jeszcze nie widziałam: sezam, len, sól i spirulina

foto (17)

U mnie praktycznie nie można dostać kiszonej kapusty, a jak już gdzieś jest, to w puszce. Sok z kiszonej kapusty jest u mnie nie do zdobycia, a dla mnie rarytasem i nie mogłam go nie kupić 🙂

IMG-20131229-WA001yes

Kilka rodzajów krakersów. Uświadomołam sobie, że jeszcze nigdy nie jadlam surowych krakersów! Chlebki surowe tak, w kilku witariańskich restauracjach, ale jakoś nigdy do krakersów mnie nie ciągnęło, nie spotykałam, a nie lubie zamawiać za bardzo jedzenia przez internet. Jestem starej daty 😉 ale chyba się muszę przełamać.

IMG-20131229-WA000yrs

Na koniec tego wpisu zamieszczę kilka zdjęć ze śmiesznymi napisami po słowacku:

unnamed

unnamed (1)

IMG-20131228-WA000

Uwielbiam Święta, ten magiczny czas spotkań z bliskimi, biel śniegu za oknem i migoczące lampki. Ale muszę coś wyznać: NARESZCIE PO ŚWIĘTACH! 😀 Mimo że święta spędziłam oczywiście po wegańsku i w większości witariańsku, to czuję się trochę ociężała. Wy też? Wszystko przez spędzanie świąt u rodziny, jedzenie przygotowanych przez nich  dań warzywnych (oprócz własnoręcznie przygotowanych), które były dosyć ciężkie, desery wegańskie, jedzenie wszystkiego naraz, do tego kolacja o 21, bo trzeba się jednak trochę dostosować. Do tego mało ruchu i siedzenie przy stole.

Jeśli czujecie się podobnie, tym bardziej jeśli jedliście nie koniecznie po wegańsku/witariańsku i chcecie poczuć się lekko jak piórko, to zostańcie ze mną 😉

IMG_5679yes

Od dzisiaj nareszcie sama odpowiadam w 100% znów za swój jadłospis i zaczynam dzień od pysznego smoothie bananowo – truskawkowego! Jestem super podekscytowana! Od dzisiaj wracają stare zasady gry i wspaniałe samopoczucie, oto moja 10:

Jak poczuć się lepiej po świętach:

  1. Przestać jeść to, co w święta. Koniec z produktami zwierzęcymi (o ile jeszcze je jesz). Zero smażonego, zero chleba i innego glutenu, zero produktów słodzonych, gazowanych i przetworzonych. Zero alkoholu.
  2. Dużo świeżych owoców. Nawet jak wydaje ci się, że w zimę u ciebie nie ma dużego wyboru, to nie wierzę, że nie ma bananów, pomarańczy, mandarynek, jabłek, grejpfrutów i kiwi. Nie, zjedzenie 1 jabłka i połowy banana na dzień, to za mało 😀    Kiwi
  3. Dużo świeżych warzyw. Szczególnie liściastych, takich jak sałata, kapusta, szpinak, brokuły, brukselka i świeże zioła.   www detox-soup
  4. Przyjmuj chociaż część pożywienia w postaci płynnej. Owoce i warzywa w postaci świeżo wyciskanych soków, smoothie czy ewentualnie warzywnych zup.           www 1st-juice-of-the-day
  5. Jeśli masz duży apetyt, a nie chcesz jeść 30 bananów dziennie, nie zapomnij jeść kasz: gryczanej, jaglanej, quinoa, ryżu, ziemniaków i warzyw strączkowych: soczewicy, fasoli i ciecierzycy.     rice-raider
  6. Jedz wtedy, gdy jesteś głodny. Prawie każdy zjadł więcej niż powinien podczas świąt. Jeśli następnego dnia nie masz ochoty na posiłek, to nie zmuszaj się, twoje ciało wie lepiej niż zegar czy masz coś zjeść. Może zjesz z przyjemnością 2 godziny później lub zamiast 3posiłków będziesz miał 2. Twój metabolizm się nie obniży przez jeden dzień, nie słuchaj głupich rad z gazet. Daj odpocząć twojej wątrobie, żołądkowi, nerkom i całej reszcie.                   www play-with-food
  7. Idź na spacer. Oddychaj głęboko, maszeruj szybkim krokiem zmęcz się. Badania naukowe dowodzą, że zwykły spacer jest świetnym środkiem odstresowującym i pobudza pracę mózgu. Poczujesz się lepiej w swojej skórze, nie będzie cię kusić, żeby zjeść coś, co nie jest dla ciebie dobre.        brain-exercise-2
  8. Wyśpij się. Nawet jeśli musisz wcześnie wstać, bo czeka cię podróż lub praca, postaraj się iść wcześnie spać. Idealnie byłoby przespać 8 godzin, ale jeśli to niemożliwe, prześpij chociaż najważniejsze godziny, czyli od 22 do 2. Są to godziny w których regenerujemy się o wiele lepiej niż w późniejszych godzinach.             www there-is-a-light
  9. Nawadniaj się. Nieważne, że myślisz, że pijesz dużo wody. Może potrzebujesz jeszcze więcej. Zrób sobie test i sprawdź jaki kolor ma twój mocz. Powinien być całkowicie przezroczysty, najwyżej w lekko słomkowym kolorze. Jeśli jest ciemniejszy, jest to dowód, że jesteś odwodniony.      www sunova-surfboards-bert-burger-photography-lifestyle-travel-landscape-western-australia-wave-underwater
  10. Zrelaksuj się. Święta potrafią być bardzo stresujące. Oprócz szaleństwa zakupów, sprzątania, przygotowań, to rodzina (choćby nie wiem jak kochana, spójrzmy prawdzie w oczy) potrafi czasem dać nieźle w kość. Zrób coś teraz tylko dla siebie, posłuchaj relaksującej muzyki, weź relaksującą kąpiel, poproś bliską osobę o masaż lub poczytaj książkę. Cokolwiek cię zrelaksuje, oprócz jedzenia czekolady! 😉448_286209138179359_1331142244_n

W piątek byłam przelotem w Mediolanie. Niestety padało, było strasznie wilgotno, więc nie przeszłam wszystkich znanych mi rewirów. Tak w ogóle, to nie polecam wybierać się do tego miasta, chyba że jesteście w okolicy, można wpaść na pół dnia, czy 1 dzień. Mediolan to jedno z najbrzydszych włoskich miast, sami Włosi tak twierdzą. A znaleźć brzydkie miasta we Włoszech jest raczej trudno, więc taka jest skala porównawcza. Jedyne atrakcje Mediolanu wg mojej skromnej opinii znajdują się w okolicach Duomo:

???????????????????????????????

1. DUOMO to piękna katerda, jedna z największych kościołów na świecie. Legenda miejska głosi, że w XIX wieku, gdy Mediolan przestał być miastem austriackim, Włosi zawarli umowę z Austrią, że po ukończeniu renowacji również katedra przejdzie w ręce Austriaków. Z tego powodu renowacja nigdy się nie ukończyła, gdy kończą renowację jednego odcinka, zaczynają następny i tak dookoła. Ostatnio odsłonięto po kilku latach fasadę i w końcu mogłam ją obejrzeć.

???????????????????????????????

2. GALERIA VITTORIO EMANUELE II, zaraz obok Duomo. Jest to zabytkowy pasaż handlowy, pierwsza we Włoszech konstrukcja ze szkła i żelaza.

???????????????????????????????

Wejście do galerii od strony Duomo

???????????????????????????????

gfalleria

3.  TEATRO ALLA SCALA – najsłynniejsza opera we Włoszech i jedna z najsłynniejszych na świecie.

la-scala-1_l

4. Obraz Leonarda da Vinci „OSTATNIA WIECZERZA” – trzeba się jednak zapisać kilka miesięcy (!) wcześniej, żeby go obejrzeć.

davinci-lastsupper-high-res-2-nowatmrk (1)

Jeśli jesteście zainteresowani zakupami, to rzeczywiście jest bardzo dużo sklepów z ubraniami, faktycznie jak przystało na stolicę mody, można skoczyć na „shopping” począwszy długaśnej ulicy Corso Buenos Aires, gdzie znajdziecie „normalne sklepy” do słynnej Montenapoleone, gdzie każdy ma okazję poczuć się jak Kopciuszek lub Julia Roberts w “Pretty women” i spotkacie wiele postaci jak Miranda Pristly, graną przez Meryl Streep w filmie “Diabeł ubiera się u Prady” oraz męskie odpowiedniki 😉

972769 FOLLA PER LO SHOPPING, LUMINARIE PER LE FESTE NATALIZIE

images

Gdzieś pomiędzy jest La Rinasciente – kolejne centrum handlowe w okolicach Duomo. Właśnie tam znalazłam kilka ciekawostek wśród kulinarnych produktów delikatesowych, jako że bardziej mnie to interesuje niż kolejne buty czy bluzka.
Jednak teraz buty można znaleźć już także wśród wyrobów cukierniczych! Kto ma ochotę na czółenka z najnowszej kolekcji wiosna –lato 2014?

unnamedyes

Scarpa-Borsa-940x837

Kolejnym odkryciem była woda. Zwykła woda (wg mnie), ale za to w niezwykłej butelce, którą kojarzyłam z jakiegoś dokumentu i wiedziałam, że istnieje taka horrendalnie droga woda. Ta kosztowała 89 euro. Czy ktoś jest spragniony?

unnamed (1)yes

Jednak pomyliłam się, ta woda była tania jak barszcz w porównaniu z tą z półki wyżej:

???????????????????????????????

Starałam się bardzo nie wykonywać gwałtownych ruchów w tej alejce, sfotografować i wyjść z niej jak najszybciej!

DSC00924yes

Kolejną perełką wśród moich odkryć były gorzkie czekolady (na mleczne nawet nie patrzę) z bardzo oryginalnymi składnikami, np. aloesem, absyntem, nasionami konopi czy mlekiem kokosowym!

???????????????????????????????

???????????????????????????????

Czekolada gorzeka z aloesem i czarną porzeczką

Na koniec prezentuję wam niezwykłe posypki, którymi może już niedługo będę posypywać moje desery lub dania 😉 Oto płatki ze srebra i złota! Przecież są bardzo zdrowe, prawda? Na razie wystraszyła mnie cena, ale w przyszłości któż to wie? 😉 😀

???????????????????????????????

Płatki srebra z ceną w euro

???????????????????????????????

Złoty proszek i złote płatki, cena w euro

Przecież srebro i złoto koloidalne w płynie jest uznawane za lek i wielu ludzi wyleczyło się ze strasznych chorób dzięki nim. Nie przesadzajcie jednak z ilością, żebyście nie skończyli jak Papa Smerf, który chyba pił litrami srebro! :O

z14679369Q,Paul-Karason----czlowiek-o-niebieskiej-skorze

A tak na poważnie, to moi drodzy mam nadzieję, że nie daliście się ponieść temu przed świąteczmu szaleństwu i  nie wyrzcacie pieniędzy na bezsensowne gadżety. Czasem, wśród presji otoczenia, mediów i rodziny łatwo jest zapomnieć, że to są tylko 3 dni, a tak naprawdę 2,5 i nie chodzi o to, żeby kupić jak najwięcej i jak najdrożej, tylko żeby pobyć z bliskimi, przełamać dzielące nas bariery, zapomnieć o urazach i przypomnieć sobie, że się KOCHA.

Zamiast zakupów polecam obejrzenie (być może kolejny raz, jak ja 🙂 ) filmu “To właśnie miłość“. Polecam!

KOCHAM!

Miałam już dawno opisać moje sierpniowe spotkanie z Durianriderem (DR), Freelee i innymi witarianami, ale lepiej późno niż wcale.

Traf chciał, że akurat byłam w Nowym Jorku w momencie, gdy rozpoczynał się Woodstock Fruit Festival, więc do Miasta ściągnęli miłośnicy obżerania się owocami z całego świata. Spotkaliśmy się  na pikniku w Whole Foods na skrzyżowaniu 57th street i  2nd Avenue.

???????????????????????????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

Freelee wzbudza duże zainteresowanie wsród mężczyzn, którym pokazuję to zdjęcie 😉

Freelee była niespodzianką na tym spotkaniu, bo DR nic o niej nie wspominał, a ja nie wiedziałam czy przejeżdża na festiwal, biorąc po uwagę, że w zeszłym roku jej nie było. Czekając na spotkanie w bufecie Whole Foods i wypatrując DR, zobaczyłam Freelee i od razu ją zaczepiłam. Bez większych ogródek objęła mnie i wymieniłyśmy powitania. W tym momencie z tłumu wyłoniły się osoby, które również przyszły na spotkanie. Rozmawiałam z dziewczynami z Australii, jedna wyglądała zupełnie ja Freelee, niestety nie zrobiłam jej zdjęcia. Zdziwił mnie fakt, że wszyscy ludzie, z którymi rozmawiałam, mieli o wiele mniejszy staż na witarianizmie niż ja. Spodziewałam się znaleźć tam samych wyjadaczy bananowych, a oni byli na raw od kilku miesięcy do roku mniej więcej. Zadawali mi dużo pytań, ja im i wymienialiśmy się spotrzeżeniami.

???????????????????????????????

Nie dało się nie zauważyć nadejścia Noela, znanego na youtube jako Noel Vegan Fitness Star. Jego pojawienie się było dla mnie jeszcze większą niespodzianką, bo znałam go jako weganina, nie witarianina. Przyszedł z kolegami uprawiającymi calithenicks. Noel powiedział mi, że je przeważnie na surowo do kolacji, a potem dołącza coś gotowanego. Zdradził też, że wcześniej był gruby. Dzięki takiemu stylowi odżywiania i codziennym (!) treningom może pochwalić się świetną fizis i siłą. Frank Medrano został weganinem dzięki namowom Noela! Było mi miło widzieć, że w takim młodym wieku można być tak świadomym i inspirować innych swoimi osiągnięciami.

1208800_10151606882709436_1066317197_nyes

???????????????????????????????

Kolega Noela z Anglii, niestety nie pamiętam imienia, uprawiał w tym momencie calisthenicks dopiero od 3 miesięcy.

Durianrider zjawił się dużo później. To jak DR wygląda, każdy widzi 🙂 Porozmawialiśmy również z nim przez chwilę. Był zdziwiony, że znam jego filmiki od kilku lat. Zainteresował się bardzo butami sportowymi mojego chłopaka, których nie produkują już podobno od wielu lat, więc DR szukał daty ich produkcji w środku buta 😀

???????????????????????????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

Generalnie DR i Freelee  (i pozostali) zrobili na mnie pozytywne wrażenie. Jeśli chcecie się z nimi spotkać, to polecam jechać do Tajlandii. Zostali skreśleni z listy uczestników przeszłorocznego fruit festiwalu w Woodstock, podobno ze względu na zachęcanie ludzi do jedzenia gotowanych ziemniaków i ryżu.

Pierwszy raz byłam na pikniku witariańskim i to w dodatku z takimi popularnymi ludźmi. Bardzo podobała mi się atmosfera. Czułam, jakbyśmy  znali się od dawna, wszystkich nas łączy ten bardzo wyjątkowy sposób odżywiania i wspólne wartości.

Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się być na polskim pikniku i spotkać się z osobami, które znam już od kilku lat, ale większość tylko wirtualnie 🙂

W ten weekend po raz pierwszy w tym sezonie założyłam zimne buciory narciarskie, przymocowałam do nart i poszusowałam w dół po błyszczącym śniegu z duszą na ramieniu. Bo taka ze mnie narciarka 🙂 . Ale na łatwych i niezbyt stromych stokach daję radę, nawet szybko jeżdżę i udaje mi się trzymać narty prostopadle. I sprawia mi to ogromną frajdę! Na czerwonych stokach, gdzie już jest trudniej, przypominam pewnie indyczkę z wystającym tyłkiem, przyczajona do śniegu i rozglądająca się na wszystkie strony, żeby mnie nikt nie rozjechał.

IMG-20131208-WA014

IMG-20131208-WA013

IMG-20131208-WA012 (1)

IMG-20131208-WA011

To nic, może kiedyś też będę szusować z prędkością 80 kilometrów na godzinę i siać postrach na czarnych stokach. Na razie nie jest to moją ambicją, tylko dobra zabawa.

Wstawiam kilka fotek, na których wyglądam w miarę normalnie 🙂

IMG-20131208-WA010

IMG-20131208-WA021

IMG-20131208-WA008

IMG-20131208-WA006

1025_10200568125018046_1824019678_n

Na stoku, a raczej podczas pikniku w trakcie przerwy, zjadłam kilogram mandarynek, i kilka bananów. Zapomniałam im zrobić zdjęcie, ale wiecie jak wyglądają, więc niewielka strata. Dobra wiadomość jest taka, że wystarczyło mi to na obiad, nie trzęsłam się z zimna i miałam dużo energii. Do tego dwie zielone herbatki i można się było powylegiwać na leżaku, żeby złapać trochę słońca.

IMG-20131208-WA003

Pomyśleć, że tylko 3 tygodnie temu było tak:

IMG_4147

Na koniec dnia mogłam podziwiać niesamowite niebo, zobaczcie sami:

IMG-20131208-WA005

A dziś spacer po lesie z psem znajomych – Pongo 🙂

1025_10200568125018046_1824019678_nw

IMG-20131208-WA015

IMG-20131208-WA019

Napewno będzie się nam wszystkim dobrze spało. Tego też wam życze, pa!

Wszyscy znamy to uczycie, gdy nagle cała uwaga przy skupia się na naszej osobie, gdy ludzie przy stole dowiadują się o naszym odmiennym stylu odżywiania, na przykład weganizmie lub tym bardzie witarianizmie. Zaczynają się pytania, niedowierzające spojrzenia i atmosfera zaczyna przypominać salę sądową, gdzie to Ty jesteś oskarżonym. Często zasiadamy przy stole z osobami, których nie widzimy zbyt często, być może widzimy ich nawet pierwszy raz w życiu. To raczej nie wydarzy się podczas świąt, ale u znajomych na urodzinach czy służbowej kolacji jest bardzo prawdopodobne. Co robić?

holga-120-tlr-christmas-dinner-at-the-page-dooleys
Nie macie ochoty zaczynać wykładu od podstaw: „Na początku była ciemność…”,  w dodatku ton zadających pytanie daje do zrozumienia, że nie interesuje ich rzetelna dawka wiedzy, tylko chcą potwierdzić swój punkt widzenia, was trochę podręczyć i na samym końcu poczuć się lepiej we własnej skórze. Na każdy wasz argument znajdę się dziesiątki kontrargumentów, a niezaprzeczalne fakty będą po prostu wyśmiane.

Oto lista odpowiedzi, która pozwoli Wam wrócić do jedzenia tego, co rozpoczęliście i rozmowy o czymkolwiek chcecie, bez niekończącej się litanii pytań, oskarżeń, kontrargumentów i ataków.

  1. Odchudzam się. Klasyk. Możecie jeść praktycznie co chcecie, zawsze jest jakaś dieta, która zakłada jedzenie tych, a nie innych produktów. Można przejść do następnego tematu.
  2. Chodzi o zakład. Jasne i do rzeczy.
  3. Mam alergię na mięso, nabiał i jajka. Nikt nie będzie się z tym kłócił, nie ma sensu drążyć tematu, najwyżej twoi kompani przeniosą uwagę na temat jakichś szalonych historii, dotyczących ich alergii albo zasłyszanych opowieści.
  4. Wzmacniam swoją silną wolę. Tym stwierdzeniem można wzbudzić nawet podziw i być może zmotywować kogoś do odstawienia czegoś szkodliwego. Serio? Nie…
  5. Z ciekawości. Przeczytaliście coś w gazecie i chcecie wypróbować.
  6. Wspieram koleżankę, która nie dałaby rady przejść tego sama. Co za empatyczna z ciebie osoba!
  7. Chcę poprawić wygląd skóry/włosów/paznokci. Wszyscy wiedzą, że warzywa i owoce mają mnóstwo minerałów i witamin, nikt nie będzie miał zastrzeżeń.
  8. Przeprowadzam eksperyment naukowy. Można dodać, że jest to na razie tajne i nie możecie ujawniać szczegółów.
  9. Przeprowadzam coroczny detoks.
  10. Lekarz mi kazał. Najlepszy z powodów. Nikt nie będzie podważał zaleceń pana lub pani w białym fartuchu ze stetoskopem Przecież oni wiedzą najlepiej. Współbiesiadnicy wracają do jedzenia swoich kotletów, kryzys zażegnany.

e-r

Oczywiście powyższe wskazówki napisane są z przymrużeniem oka, nie chodzi o to, żeby wprowadzać w błąd ludzi czy udawać kogoś innego. Popieram dzielenie się informacjami o życiu zwierząt, wpływie jedzenia na nasze zdrowie i środowisko z innymi ludźmi. Sama mogę o tym opowiadać godzinami, jak tylko znajdę chętnego słuchacza 🙂 Chodzi jedynie o sytuacje,  w których wiemy, że rozpoczęcie dyskusji skończy się jedynie na naszym poczuciu bezradności, przepychankach słownych i oczywiście nabijaniu się z wegan, witarian czy innych odmieńców.