Follow Me

Close

Witajcie Kochani Surowo – Zercy 🙂

Ostatnio naszla mnie wielka ochota na dynie. A ze mamy akurat sezon w pelni, nie ma lepszej pory roku, zeby sie zajadac wlasnie tym cudownym owocem. Jak to owocem? Ano tak to 🙂 Z botanicznego punktu widzenia jest to owoc, bo powstaje z kwiatostanu i posiada pestki, tak samo zreszta jak pomidory, ogorki, cukinie i wiele innych owocow, ktore uwazamy za warzywa.

Jak zwal, tak zwal. Bez zbednych opoznien przechodze do dzisiejszego meritum, czyli przepisu!

image

Skladniki

Spod:

3 szklanki orzechow ( u mnie byl mix laskowych i wloskich)

2 szklanki rodzynek (okolo)

kakao (opcjonalnie)

esencja waniliowa

szczypta soli (opcjonalnie)

 

Masa dyniowa:

2 szklanki pokrojonej dyni

1 duza dojrzala persymona

1-2 szklanki miekkich suszonych moreli (najlepiej bio czyli tych brazowych)

cynamon

imbir (swiezy starty lub w proszku)

image

 

Przygotowanie:

1.  Wybrane orzechy lub nasiona miksujemy w malakserze.

2. Dodajemy rodzynki (mozna je wczesniej pokroic, zeby sie latwiej przykleily do orzechow) i reszte skladnikow i miksujemy az do uzyskania klejacej sie masy. Jesli sie nie klei, to trzeba dodac wiecej suszonych owocow, lub jesli byly bardzo suche, dodac troszke wody, ale doslownie pol lyzeczki albo lyzeczke.

3. Przenosimy mase do formy i lapkami uciskamy do dna, zeby powstal ladny spod.

4. Miksujemy w blenderze skladniki na mase. Potrwa to troche czasu, bo nie ma tu plynow, wiec trzeba bedzie czesto popychac mase na dol, na przyklad drewniana lyzka i oczywiscie przy wylaczonym silniku. Chyba ze ktos posiada vitamix, to wiadomo 🙂

5. Gladka mase przekladamy na spod i wkladamy do zamrazarki na kilka godzin, zeby ciasto dalo sie ukroic i mialo jeszcze lepszy smak.  Chyba ze Wam nie zalezy na tym jak wyglada, wiec mozna nawet zaczac jesc lyzka prosto z formy 🙂

image

 

 

 

W koncu moge sie pochwalic, ze jestem dumna posiadaczka wyciskarki Omega do warzyw i owocow!!!

Chyba wreszcie jestem profesjonalna witarianka, po tylu latach 😉

Nie jest to ani najnowszy model, ani najbardziej fikusny, ale taki jaki chcialam – bialy, solidny i wytrzymaly. Teraz nareszcie chce mi sie robic codziennie soczki, bo myje sie bardzo latwo i szybko. Ekstraktor jest bardzo cichy, wiec mozna wyciskac soki o 6 rano, gdy wszyscy jeszcze spia i nie chlapie jak sokowirowka. Wczesniej musialam zaslaniac sobie bluzke przez pobrudzeniem na przyklad sokiem z marchewki albo buraka i myc pozniej pol kuchni lacznie ze sciana, bo wszystko bylo zachlapane.

Oprocz tego wyciskarka zachowuje substancje odzywcze w warzywach i owocach, bo ich nie tnie, lecz wyciska (stad nazwa). Tarcza sokowirowki z kolei obraca sie kilka tysiecy raze na minute, przy czym tracimy spora czesc enzymow zawartych w owocach i warzywach, jak i witamin. Slimak, ktory zgniata warzywa w wyciskarce dla odmiany porusza sie bardzo powoli,  tylko kilkadziesiat obrotow na minute.
Uzywajac sokowirowki otrzymujemy rowniez sok tylko z przetartej czesci roslin. Nie wiem czy zauwazyliscie te duze kawalki warzyw, ktore tylko przelecialy przez sokowirowke, w ogole nie wycisniete. Z tego wzgledu spora czesc warzyw sie wyrzuca, nie musze mowic jakie to jest marnotrastwo zarowno jedzenia jak i pieniedzy.

Oto moj sprzet 🙂

juicer

Ale witarianie to zapewne juz wiedza, bo maja wyciskarki od lat, ja sie ciesze, ze mam teraz i jest super!

Soczystego dnia 🙂

P.S. niedlugo pokaze, co mozna zrobic w wyciskarce!