Follow Me

Close

Moje pierwsze kroki na Maderze oczywiście zaprowadziły mnie do straganów owocowych w centrum Funchal, na deptaku przypominającym klimatem barcelońską Ramblę.  (Przepraszam za brak polskich znakow, edytuje tekst na komputerze, gdzie ich nie ma). Panuje tam bardzo relaksująca atmosfera, gdzie nikt sie nie spieszy, dookola przechadzaja sie wasaci (i brzuchaci) Portugalczycy, a do kawki przygrywa spanish guitar lub caly zespol muzykow. A wyluzowani turysci tancza w rytm muzyki.

foto 1

foto 2

Pierwsze zaskoczenie w trakcie mojej wędrówki do ulicach Funchal na Maderze, to bardzo dziwny owoc! Co to jest??? Jak ja mogłam go nigdy nie widzieć w Internecie, na zdjęciach Freelee, Durianridera czy Anne Osborne? Sprzedawca mówi, ze to banana –ananas. Zgłupiałam. Nie ma czegoś takiego w google, wszystkie strony przekierowują mnie na banany albo ananasy. Okazuje się, że jest to owoc filodendrona, rosnącego w lasach tropikalnych, ale owocującego tylko na Maderze. Jestem bardzo ciekawa czy to prawda. Tak czy inaczej nigdy nie widziałam ani na zdjęciu, filmiku na youtube, tym bardziej na żywo tego dziwacznego owocu. Popularna nazwa to banana – ananas lub pyszny owoc albo… najlepszy przyjaciel dziewczyny ( ups!) Szukałam więcej informacji na temat owoców i banana –ananas to nie jest jeden z rodzajów marakui, jak napisała pewna sławna polska restauratorka i celebrytka.

IMG_4055

Niedojrzale banana -ananasy

IMG_4733 - Copy

IMG_4248

Niedojrzaly banana – ananas i cherimoya po przyniesieniu do hotelu

Nie dajcie się wykiwać, tak jak ja. Sprzedawcy dają do spróbowania dojrzałe, pyszne owoce, a sprzedają niedojrzałe. Po przyniesieniu do hotelu i pokrojeniu okazały się twarde i ohydne w smaku. Rozczarowana zapakowałam je w torebkę i odniosłam na stragan. Facet wytłumaczył, że będą dobre do jedzenia za jakieś pięć dni, ale szkoda, że nie wspomnial o tym wcześniej. Bo jakbym kupiła takie przed odlotem i pokroiła po powrocie do domu, to raczej już by nie dojrzały i nie byłoby mi do smiechu. Na szczęście dobrze się skończyło, wymienił je na dojrzałe i wszyscy byli zadowoleni.

IMG_4557

Dojrzaly banana – ananas, po wymianie

Jednym z najważniejszych miejsc na Maderze, przynajmniej dla takiej owocowej wariatki jak ja, jest Mercado dos Lavradores. Już sama nazwa jest piękna! Jest to kolorowy i bardzo malowniczy targ kwiatowo – owocowo –warzywny. Po tym,  jak zrobiłam 250 tysięcy zdjęć, zajadałam się różnymi rodzajami passion fruit, mango,kawałkami trzciny cukrowej i wieloma nieznanymi owocami, bo sprzedawcy chętnie częstują turystów, żeby ich zachęcić do zakupów.

foto (4) - Copia

foto (3) - Copia

IMG_4792

IMG_4791

Zeby zakupy robilo sie jeszcze przyjemniej, na srodku targu pani przygrywa muzyke

IMG_4737 - Copy

IMG_4738 - Copy

IMG_4728 - Copy

IMG_4745

IMG_4759

Suszone banany

A oto inne nieznane mi wczesniej owoce:

IMG_4749

Kolejny owoc, ktorego nigdy nie widzialam – PITANGA. Widac w porownaniu z marakuja, jakie sa malutkie. W smaku bardzo dobre, podobne do czeresni, sa bardzo drogie, 36 euro za kg, wiec tych juz nie daja do sprobowania 🙂

foto 3

Araca, nic szczegolnego.

IMG_4770

IMG_4788

IMG_4053

Trzcina cukrowa

Ciekawa historia przydarzyła się z jednym ze sprzedawcow.  Po dłuższej rozmowie, ponownym kosztowaniu wszystkich owocow, na ktore miałam ochotę, sprzedawca opowiedział mi, ze na targu nagrywali swoje programy kulinarne Pascal i Makłowicz. Sprzedawca – Nuno, wystąpił nawet w programie Pasqala, czym zdobył sobie popularność wśród Polaków i teraz jak widzi uśmiechających się do niego ludzi z daleka, to wie, że to Polacy. Mozecie go zobaczyc klikajac ten link

Milego weekendu!

Wróciłam niedawno ze wspaniałej podróży, o której marzyłam od kilku lat. Madera w listopadzie cudownie pieści ciało łagodnością klimatu, słońce rozgrzewa spragnioną promieni skórę, a tropikalna roślinność zadziwia oczy.

IMG_4018

Na tej portugalskiej wyspie istnieją idealne warunki dla jedzenia samych warzyw i owoców. Dla każdego miłośnika owoców jest to rajska wyspa, dzięki cudownemu klimatowi, który zapewnia panowanie wiecznej wiosny. Tubylcy twierdzą, że w sierpniu jest strasznie gorąco, ale gdzie wtedy nie jest? Spędzając większość letnich miesięcy ostatnich lat we Włoszech bez klimatyzacji (!) marzyłam o tym, żeby się teleportować do rześkiej Szwecji czy Islandii chociaż na kilka tygodni. Nawet w Polsce potrafi być upalnie, pamiętam lato 2006 w Polsce, gdzie przez cały miesiąc było ponad 40 stopni. Pracowałam w jednym z warszawskich wieżowców, wykonanych praktycznie z blachy i szkła, gdzie mojemu szefowi szkoda było pieniędzy na klimatyzację. Nawet ekipa audytorów, która do nas przyjechała z Węgier, zabrała dokumenty i uciekła do hotelu. Całe szczęście, że mój ówczesny współlokator posiadał klimatyzację. Pozdrawiam Kamil! Pomagało też schłodzone w zamrażalniku piwo karmelowe (bezalkoholowe), które często trzymałyśmy z moją współlokatorką i przyjaciółką za długo w zamrażalniku i jadłyśmy łyżka, po tym jak rozsadziło szklaną butelkę przechodząc ze stanu ciekłego w stały. Niezapomniane lato!

IMG_4047
Wracając do Madery. Wyspa ta obfituje we wspaniałe egzotyczne owoce, gdyż oprócz cudownego klimatu i położenia, posiada bardzo żyzną glebę. Powstała dzięki erupcji podwodnego wulkanu, stąd ziemia bardzo bogata w minerały. Madeira (oryginalna nazwa wyspy) oznacza drewno. Nazwa ta pochodzi właśnie od gęstej roślinności, którą zastali odkrywcy wyspy. Na szczęście Portugalczycy nie byli tak głupi jak starożytni Grecy, Macedończycy i Rzymianie, żeby wycinać w pień drzewa na swoich wyspach i budować ogromne statki służące do podbicia nowych lądów. Dzięki temu Madera nie wygląda teraz jak Sycylia czy greckie wyspy, czyli jak pustynia. Madera wygląda jak rajska wyspa i nią jest.

Mój dzień zaczynał się przeważnie tak (plus kilka dokładek 😛 ):

IMG_3994aaaPierwszym punktem zwiedzania były stragany z tropikalnymi owocami, o których słyszałam wcześniej i nie mogłam się ich doczekać!

Moje łowy owocowe opiszę w kolejnym poście, narazie wrzucam kilka fotek roślinności oraz zdjęcie z pierzastymi kolegami:)

IMG_4966

madeira

IMG_4034

IMG_4025

IMG_4195

IMG_4100

Tego dnia spełniły się moje 2 marzenia. Pierwsze to podróż na Maderę, a drugie – trzymanie na ręku orła! Powyżej trzymam Victorię – samca, a poniżej, kolejnego dnia, Sashę – samicę. Dziwni ci Portugalczycy dają samcom kobiece imiona, a samicom męskie. Nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciu, ale samice u orłów są 2 razy cięższe niż samce Victoria waży 5 kg, a Sasha 10! Ciężko było ją utrzymać na ręku. Sasha była też o wiele bardziej agresywna, kilka razy zrywała się do lotu. Trochę się jej bałam, muszę przyznać.

IMG_4572

Cięg dalszy nastąpi. Opowiem Wam w następnym wpisie o wspaniałych owocach, których nie widziałam wcześniej na oczy!

Cmok! Cmok!